Dochodzenie swych praw przed sądem łączy się z kosztami. Często niebagatelnymi, co niekiedy powstrzymuje, także przedsiębiorców, przed takim sposobem załatwienia sprawy. Wygrana oznacza jednak co do zasady, że przeciwnik, np. niesolidny dłużnik, niesolidny wykonawca, musi zrekompensować także koszty procesu. Jednak w razie przegranej trzeba liczyć się z dodatkowym obciążeniem - koniecznością zwrotu wydatków związanych z procesem, poniesionych przez przeciwnika. Na opłaty, dojazdy i utracony zarobek Reguła jest taka, że strona przegrywająca sprawę musi zwrócić wygrywającemu koszty niezbędne do celowego dochodzenia jego praw i celowej ochrony (koszty procesu). Jednak przepisy przewidują liczne jej modyfikacje. Inaczej też rozliczane są koszty tzw. postępowania nieprocesowego, np. w sprawach o podział spadku, postępowania egzekucyjnego. Jeżeli wygrywający korzystał z fachowej pomocy, to do niezbędnych kosztów procesu sąd zaliczy także wynagrodzenie adwokata lub radcy. Wysokość ich wynagrodzenia jest kwestią umowy między nimi a klientem, jednak obowiązuje reguła (art. 98 § 3 k.p.c.), że do kosztów zalicza się wynagrodzenie nie wyższe niż stawki opłat określone w odrębnych przepisach i wynagrodzenie jednego adwokata. Jeśli więc wygrywający korzystał z pomocy więcej niż jednego adwokata czy radcy, otrzyma rekompensatę tylko za jednego. Stronie reprezentowanej przez radcę prawnego lub rzecznika patentowego przegrywający przeciwnik musi zwrócić koszty w wysokości należnej według przepisów o wynagrodzeniu adwokata. Stawki tych opłat w odniesieniu do radców określone są w dwu rozporządzeniach ministra sprawiedliwości z 28 września 2002 r., dotyczących opłat za czynności adwokatów i radców prawnych oraz ponoszenia przez skarb państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez adwokata lub radcę prawnego ustanowionego z urzędu (DzU nr 163, poz. 1348 i 1349 ze zmianami). Przewidziano w nich górne limity wynagrodzeń, poza które sąd zasądzający o zwrocie kosztów pomocy prawnej nie może wyjść, nawet jeśli wygrywający zapłacił pełnomocnikowi więcej. Wzajemne zniesienie Niejednokrotnie zdarza się, że żądania wnoszącego sprawę do sądu są uwzględniane tylko częściowo. Część żądań zawartych w pozwie sąd oddala. W takim wypadku obowiązuje zapisana w art. 100 k.p.c. zasada wzajemnej kompensaty lub stosunkowego rozdzielnia kosztów. O wzajemnym zniesieniu lub stosunkowym rozdzieleniu decyduje sąd. Może on jednak obciążyć jedną ze stron obowiązkiem zwrotu wszystkich kosztów, jeżeli przeciwnik przegrał tylko co do nieznacznej części swego żądania. Sąd może podjąć decyzję o obciążeniu wszystkim kosztami tylko jednej ze stron także wówczas, gdy określenie sumy należnej tylko częściowo wygrywającemu zależało od wzajemnych obrachunków lub oceny sądu. Sąd ma się w takich wypadkach kierować nie tyle arytmetyką, ile zasadami słuszności. Rozliczenie musi być indywidualne. Tak więc np. w niektórych sytuacjach, jeśli żądanie wytaczającego proces zostało uwzględnione mniej więcej w połowie, wzajemne zniesienie kosztów procesu może być rażąco niesłuszne, gdyby w tym konkretnym wypadku znaczna była różnica w wysokości kosztów każdej ze stron. Zwrot dla przegrywającego Częściowe zwolnienie Za niesubordynację Gdy pozwanych kilku Takie rozliczenie nie obowiązuje, jeśli odpowiedzialność pozwanych jest solidarna. Np. solidarnie wobec pożyczkodawcy (kredytodawcy) odpowiadają za spłatę pożyczki (kredytu) pożyczkobiorca i poręczyciel (żyrant). Solidarnie za wcześniejsze długi firmy odpowiadają: ten, kto przedsiębiorstwo sprzedał, i ten, kto je kupił. Odpowiedzialność solidarna obowiązuje wspólników w stosunku do zobowiązań spółki cywilnej. Solidarność taka oznacza, że wierzyciel może żądać (wedle swojego wyboru) zapłaty od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich lub każdego z osobna. Jeśli zapłaci tylko jeden z nich, to do reszty wierzyciel nie może już mieć pretensji. Związane z tym rozliczenia między dłużnikami solidarnymi są ich wewnętrzną sprawą. Decyduje sąd Jeśli sprawę prowadzi adwokat lub radca prawny, sąd zajmuje się kwestią zwrotu kosztów tylko na jego żądanie. Zatem niezgłoszenie tego żądania przed zamknięciem rozprawy jest równoznaczne z rezygnacją ze zwrotu kosztów w razie wygranej. Tylko strona, która działa bez fachowego pełnomocnika, może liczyć na zwrot kosztów z inicjatywy samego sądu.Warto pamiętać, że istnieje możliwość uzyskania przez "zakładającego" sprawę w sądzie zwolnienia przez sąd z kosztów sądowych (całkowitego albo częściowego). Obejmuje ono wszystkie koszty, w tym między innymi wpis. Jest to tzw. prawo ubogich. W sprawach gospodarczych uzyskanie pozytywnej decyzji sądu w tym zakresie wchodzi w rachubę raczej wyjątkowo, choć w konkretnych wypadkach skorzystania z tej możliwości wykluczyć nie można.
Paweł Kościelnik © 2003 OWP Trzcianka |